piątek, 28 października 2016

Poświerka!!!

Podczas ostatniego wyjścia w pola pod Wrocankę (22.10.2016r.) miałem ogromną przyjemność obserwować poświerkę- to moja pierwsza obserwacja tego północnego wróblaka, a zarazem jedna z niewielu w ostatnim czasie na południowym-wschodzie Polski.
Historia działa się na kilkudziesięcio-hektarowym polu. W stadzie ok. 50 lecących na tle pola skowronków wypatrzyłem osobnika niepasującego do innych; miał krótszą szyję (głowę), dłuższy ogon, był przeciętnie nieco mniejszy od skowronków. Na głowie i z wierzchu (skrzydła, plecy) ptaszek był nieco bardziej kontrastowo ubarwiony. Leciał bardziej "aktywnie" od skowronków; uderzenia skrzydeł były szybsze i jakby nieco chaotyczne. Stado oddaliło się i po chwili wzleciało w górę, nie dając szansy na zrobienie zdjęcia, ale już wtedy byłem przekonany że zagadkowym ptakiem była poświerka. Jedyną słuszną decyzją w takiej sytuacji było odtworzenie głosu kontaktowego poświerki, z nadzieją że ptak oddzieli się od stada w poszukiwaniu źródła dźwięku.

Stado skowronków (Alauda arvensis) z poświerką (Calcarius lapponicus).

 Po około minucie nisko nad moją głową zaczął krążyć wróblak, i było dla mnie oczywiste że to musi być poświerka. Nie myliłem się- ptak odzywał się identycznie z głosem nagrania, a zdjęcia dokumentacyjne tylko potwierdziły jego przynależność gatunkową. Na ten gatunek pod Wrocanką czekałem już dobre kilka lat, i w końcu się doczekałem. Wystarczyła odrobina cierpliwości :)

Poświerka (Calcarius lapponicus).

piątek, 21 października 2016

Sokół tundrowy

Tego roku w okolicach Krosna kręciło się wyjątkowo dużo sokołów wędrownych. Pierwszego młodego obserwowałem 30 lipca między Milczą a Beskiem. Próbował szczęścia na potężnym stadzie gołębi i czajek, które gromadnie zleciały się na świeżo zaorane po żniwach pola rzepakowe.
W tym samym miejscu wraz z Piotrkiem obserwowaliśmy młodego sokoła 16 sierpnia- analizując zdjęcia, mógł to być ten sam osobnik co końcem lipca.

Sokół wędrowny (Falco peregrinus).
Młody osobnik (juv.) obserwowany 30 lipca 2016 w Besku.
 
Kolejny 'peregrin' (a może dwa?) pokazał się Piotrkowi 17 września pod Wrocanką, gdzie tak jak końcem lipca w Besku, "jedzonko" zleciało się na orane ścierniska. 22 września jeden ptak nadal tam był- inny niż ten którego sfotografował Piotrek.

Sokół wędrowny (Falco peregrinus). Wrocanka, 22 września 2016r.

 No i w końcu 24 września podczas przerwy w przeczesywaniu krzaków nad Wisłokiem w Besku widziałem takiego sokoła:

Sokół tundrowy (Falco peregrinus calidus). Besko, 24 września 2016r.

 W terenie nie miałem wątpliwości. Wielkość, sylwetka ubarwienie mówią jedno- wędrowny. No może troszkę dziwnie jasny. Stwierdziłem że zdjęcia są lekko przepalone i ich analizę odłożyłem na później.
W domu na spokojnie siadłem do zdjęć. Ptak na wszystkich fotkach (jednak nie przepalonych) był podejrzanie jasny. Przypomniał mi się wtedy rzadko stwierdzany w Polsce podgatunek sokoła wędrownego- sokół tundrowy (Falco peregrinus calidus). Po sprawdzeniu cech w literaturze i przeglądnięciu zdjęć w internecie zauważyłem kilka podobieństw między 'calidusem' a moim sokołem. Szczególnie w oczy rzucały się brunatne okrywy skrzydłowe, no i jasna głowa; dość wąski wąs, białe czoło, coś a'la biała brewka, biała potylica połączona z dużym białym policzkiem. Kreskowanie tułowia w kolorze brązowym, szczególnie grube na bokach i drobne w okolicach piersi.
W celu zrewidowania moich przypuszczeń, obserwację wysłałem do Komisji Faunistycznej, no i jak się ostatnio okazało nie myliłem się.
Na Podkarpaciu ten podgatunek nie był do tej pory obserwowany.

sobota, 8 października 2016

Kiedy było ciepło...

... czyli w lipcu.
Spacerując po łąkach Beskidu Niskiego, fotografowałem motyle.

Zygaena lonicerae - przedstawiciel rodziny kraśników (Zygaenidae).

O ile ptaki są wtedy raczej mało aktywne ze względu na wysokie temperatury, z motylami jest zupełnie odwrotnie. To właśnie w lipcu nasze oczy możemy nasycić niebywałą ilością kolorów motylich skrzydeł. Wiele z nich wygląda tak kosmicznie, że na pierwszy rzut oka trudno ustalić czy mamy do czynienia z motylem, czy z zupełnie inną grupą świata owadów.
Tak jest na przykład z fruczakiem trutniowcem.

No ale od początku: gdy kąsany przez meszki przemierzałem łąki, podczas fotografowania kraśników moją uwagę przykuł pewien obiekt:



Gąsienica. Ale trzeba dodać, że nie byle jaka, bo od razu rozpoznałem w niej fruczaka trutniowca! Jedno z marzeń dzieciństwa właśnie się spełniło. Ten piękny motyl omijał mnie zawsze szerokim łukiem i do tej pory nie było mi dane zaobserwować żadnego stadium rozwojowego tego gatunku.

Gąsienica fruczaka trutniowca (Hemaris tityus) w całej okazałości.
Roślina na której żeruje to świerzbnica polna (Knautia arvensis).

Nie przypuszczałem wtedy, że już podczas kolejnego wyjazdu szykuje się następna niespodzianka:

Samiczka fruczaka trutniowca (Hemaris tityus).

Samiczka fruczaka trutniowca (Hemaris tityus).

Na pierwszy rzut oka- bardziej trzmiel niż motyl. No ale przecież trzmiele nie zawisają w powietrzu celem pobrania pokarmu, nie posiadają długiej ssawki do spijania nektaru, nie latają bezdźwięcznie, nie mają długich prostych czułek... Wszystkie te fakty wskazują na jednego z dwóch naszych przedstawicieli rodzaju Hemaris, które swoim wyglądem imitują trzmiele.
Pewnie nawet nie próbowałbym ustalić płci tego osobnika, gdyby nie fakt, że motyl na moich oczach złożył dwa jajka:

Jajko fruczaka trutniowca (Hemaris tityus).

Motyl po posileniu się na kwiatach koniczyny podlatywał do liści czarcikęsu łąkowego (Succisa pratensis), ale nie składał na nich jajek- złożył je kilka centymetrów dalej na trawce.
Tym sposobem, w jednym miesiącu nadrobiłem prawie wszystkie zaległości w poznawaniu fruczaka trutniowca.
Temat oczywiście się nie wyczerpał.
Kto wie, może kiedyś wrócę do hodowli zawisaków...?

Karłątek klinek (Hesperia comma).




środa, 28 września 2016

Busz

Nadszedł długo oczekiwany przez wielbicieli wróblaków przełom września i października. To właśnie teraz w zaroślach można natrafić na takie syberyjskie rarytasy jak świstunka żółtawa czy północno-wschodnie trznadle. W ostatnich dniach na wybrzeżu jest naprawdę gorąco: trznadelek (3), trznadel czubaty (1), świstunka żółtawa (ok. 50). Grzechem byłoby nie zaglądnąć zatem co słychać w krośnieńskim buszu.
A tam...

... świergotek drzewny (Anthus trivialis)...

... rokitniczka (Acrocephalus schoenobaenus)...

... pierwiosnek (Phylloscopus collybita)...

... piecuszek (Phylloscopus trochilus)...

... rudzik (Erithacus rubecula)...

... strzyżyk (Troglodytes troglodytes)...

... szczygieł (Carduelis carduelis)...

Wróblaki można teraz przeglądać hurtowo. Z masy pierwiosnków, piecuszków, sikor, rudzików, pokrzywnic można wyłapać dość niecodziennych o tej porze roku gości.

24.09 nad Wisłokiem w Besku usłyszałem dziwny, pojedynczy głos- szybko zlokalizowałem ptaka w gęstwinie nawłoci, ale wykonanie jakiejkolwiek fotografii przez ścianę "chabazi" nie było łatwe. Już w lornetce zauważyłem że to któraś jednolicie ubarwiona Locustella; dość duża pokrzewka, płaszcz jednolicie kasztanowobrązowy, ciemne boki i białawe gardło, delikatna ale długa brewka, długi mocno zaokrąglony ogon z długimi pokrywami podogonowymi. Szczęśliwie jednak udało się strzelić kilka mniej lub bardziej ostrych zdjęć, na których widać że bez wątpienia trafiła mi się brzęczka (Locustella luscinioides).

Brzęczka (Locustella luscinioides). Charakterystyczny szeroki kuperek i zadarty ogon
wyróżniają Locustelle od reszty pokrzewek.

Brzęczka (Locustella luscinioides). Tu nieco lepszy widok na skrzydło, boki i podogonie.

Dwa dni później kręciłem się po pobliskich polach i zarośniętych nieużytkach między Miejscem Piastowym a Krosnem. O ile przeglądanie niewielkich krzaków róży było jeszcze względnie przyjemne, to w przerośniętych pokrzywami zaroślach wierzbowych nie było już tak fajnie. A właśnie tam najwięcej się działo! Na niezbyt długim odcinku przerośniętego w ten sposób rowu szalała drobnica. Na początek, na głos świstunki żółtawej wyskoczyło kilka pierwiosnków. Z wierzby odezwała się pokrzywnica, gdzieś w gąszczu śmignął rudzik. Kilka trznadli korzystało z mini-kałuży na dnie rowu wśród pokrzyw. Jadąc lornetką po koronach wierzb przypadkiem wypatrzyłem coś co na początku przypominało pokrzywnicę ale po wnikliwym przyglądnięciu się sprawie okazało się że to kolejna Locustella! Kreskowane plecy, więc tym razem któryś świerszczak. A że jest końcówka września to serce zaczęło mi bić nieco szybciej niż zwykle :) I znowu ta sama sytuacja z gąszczem gałązek... autofokus za żadne skarby nie chce złapać ostrości na ptaku, a łapie na gałązkach. Szczęście w nieszczęściu, kilka fotek wyszło na tyle "dobrze" że wątpliwości zostały rozwiane- to zwykły świerszczak (Locustella naevia). Dobre i to.

Świerszczak (Locustella naevia). Bardzo delikatnie kreskowana pierś to cecha naszego świerszczaka.

Świerszczak (Locustella naevia).

 Jeszcze w trakcie obserwacji świerszczaka moją uwagę przykuł ruch w pokrzywach; znowu jakaś pokrzewka, tym razem mocno ruda z wierzchu i jaśniejsza, biaława od spodu. Dość długa projekcja lotek, więc z pewnością jest to któryś z pospolitych przedstawicieli rodzaju Acrocephalus. Gdyby to był środek lata to raczej nie tracił bym cennego czasu, ale że jest jesień to w celach edukacyjnych postanowiłem przyglądnąć się tej sprawie z bliska. Na całe szczęście przypomniałem sobie że autofokus to nie wszystko i przełączyłem się na manual. Ptaszek w międzyczasie zdążył się wykąpać i gdy się suszył strzeliłem mu kilka zdjęć przez gałęzie. Po ich analizie i po tym co widziałem w lornetce zebrałem taki zestaw cech:
- raczej jednolity brązowo-rudy cały wierzch ciała, żółtawo-przybrudzone boki i pierś na białawym tułowiu
- długa projekcja lotek
- krótka jasna brewka, wyłącznie przed okiem
- nieco wydłużona z przodu głowa oraz długi i cienki dziób
- bardzo ciemne nogi
Wszystkie te cechy pozwalają podejrzewać że miałem do czynienia z trzcinniczkiem (Acrocephalus scirpaceus).

Trzcinniczek (Acrocephalus scirpaceus). Ciemne nogi, jednolity wierzch ciała...

... delikatna brewka, tylko przed okiem...

... ostre światło nie sprzyja obiektywnej ocenie kolorów; tu ptak wyszedł akurat dość rudo,
ale najlepiej kolor można było ocenić zanim pojawiło się słońce

Charakterystyczny dla trzcinniczka "ryjek" i długi dziób.

Tym razem obeszło się więc bez jakichś szczególnych odkryć, ale fajnie w ten sposób przed odlotem pożegnać gatunki które częściej się słyszy niż widzi i których nie będzie u nas do połowy kwietnia.

sobota, 24 września 2016

Pióra

Tytuł tego posta kojarzy się większości z tym samym, czyli z "wierzchnim okryciem ptaka".
Ja słysząc to słowo widzę całą gamę barw i kształtów- pióra kolekcjonuję od 9 lat.
Oprócz doznań wizualnych, kolekcjonowanie piór dostarcza wiele cennych informacji którymi w terenie (i nie tylko) można sobie znacznie ułatwiać życie.
Jako że na tej stronie temat topografii ptaka będzie dość często poruszany pozwolę sobie wyjaśnić kilka podstawowych terminów i zasad związanych z "piórologią".
Na ruszt rzucam pustułkę:

Pustułka (Falco tinnunculus)

Młoda pustułka pokazała się całkiem ładnie z wierzchu. Mamy więc niezły wgląd na skrzydła, grzbiet, ogon i głowę. Co widzimy? Na pierwszy rzut oka trudno powiedzieć; wzór na pustułce jest bardzo kontrastowy i skomplikowany przez co trudno wyłapać granice między poszczególnymi elementami upierzenia. Jednego możemy być pewni- gdzieś tam muszą być: pióra okrywowe (różnej wielkości, ale z reguły drobne piórka okrywające całe ciało ptaka) oraz pióra lotne (długie, o masywnej dutce: lotki i sterówki).

Ale zanim zabierzemy się do pustułki, na początek przyglądnijmy się pojedynczemu piórku:

Pióro lotne z lewego skrzydła.
Błotniak stawowy (Circus aeruginosus).

U nasady posiada dutkę (element który "siedzi" w ptaku) która następnie przechodzi w stosinę. Posiada ono również dwie chorągiewki: zewnętrzną (węższą) i wewnętrzną (szerszą). Po położeniu chorągiewek możemy rozpoznać z której "połowy" ptaka (lewej / prawej) pióro pochodzi; z reguły, jeśli chorągiewka zewnętrzna jest po lewej stronie pióra, to pióro pochodzi z prawej strony ptaka (i na odwrót). Równie dobrze można to rozpoznać po wygięciu stosiny; jeśli "łuk" zwrócony jest w prawo, to pióro pochodzi z lewej strony ptaka (i na odwrót). Warunkiem jest oczywiście patrzenie na pióro z takiej perspektywy jak na powyższym zdjęciu.

De facto, narządem umożliwiającym ptakom lot są oczywiście skrzydła. Długie pióra na skrzydłach, odpowiadające za długość i szerokość skrzydła to będą więc lotki. Oprócz skrzydeł ptak ma również ogon, który podobnie jak w przypadku samolotów jest odpowiedzialny za sterowność- długie pióra tworzące ogon to sterówki.

To tak żeby wszystko było jasne.

Ptak LATA skrzydłami, a STERUJE ogonem. Proste :)

Lotki dzielą się na dwie podstawowe grupy: lotki pierwszego rzędu odpowiadające przede wszystkim za odpowiednią długość skrzydła oraz kształt skrzydła przy jego wierzchołku, oraz lotki drugiego rzędu, odpowiadające za szerokość skrzydła.



Lotki pierwszego rzędu (Irz., pierwszorzędówki, p-lotki od ich nazwy angielskiej "primaries") można rozpoznać po charakterystycznym delikatnie łukowatym kształcie; zazwyczaj są wąskie i długie. Te lotki Irz. które znajdują się na samym końcu skrzydła posiadają często różne wcięcia- u większych ptaków objawiają się one widocznymi "palcami". Najczęściej przypada ok. 10 lotek Irz. na jedno skrzydło.

Jak wspomniałem, u niektórych gatunków (zwłaszcza tych dużych) wykształciły się "palce"; bynajmniej nie mają one jednak nic wspólnego z organem służącym do chwytania. Są to długie lotki o zredukowanym kształcie (wcięcia, zwężenia). Takie lotki ma np. orlik krzykliwy:

Orlik krzykliwy (Aquila pomarina).

Weźmy pod lupę taką lotkę:

Palczasta lotka orlika krzykliwego (Aquila pomarina).

Generalnie składa się ona z części palczastej (to co u ptaka w locie widzimy jako palec) oraz części dłoniowej (poszczególne palczaste lotki są nią na siebie nałożone). Uskok na zewnętrznej chorągiewce zwany jest emarginacją (lub emarginacją zewnętrzną), a uskok na chorągiewce wewnętrznej to wcięcie (lub emarginacja wewnętrzna). Występowanie emarginacji na poszczególnych lotkach często jest ważną cechą rozpoznawczą między podobnymi do siebie gatunkami i może być pomocne zarówno przy oznaczaniu ptaków, jak i samych piór.

Lotki drugiego rzędu (IIrz., drugorzędówki, s-lotki od angielskiego "secondaries") również są łukowate, ale niezbyt długie i raczej nieco szersze; są najczęściej tempo zakończone lub zaokrąglone przy wierzchołku. Zazwyczaj na jedno skrzydło przypada od 9-10 (u mniejszych gatunków) do kilkunastu lub nawet 20 s-lotek (u dużych ptaków drapieżnych i in.).

Gdy lotkę o naturalnym kształcie położy się na płaskiej powierzchni, zazwyczaj wyraźnie ona od niej odstaje. Dzieje się tak ze względu na charakter wykonywanej przez skrzydło pracy- pióra tworzą element lotny, który jako całość musi wyglądać opływowo; łukowato wyprofilowane, nałożone na siebie lotki są właśnie za to odpowiedzialne.

Inaczej sprawa ma się ze sterówkami, które położone na płaskiej powierzchni leżą płasko i do niej przylegają. Sterówki są raczej proste, równoszerokie i tylko nieznacznie ugięte w okolicach dutki. Najczęściej sterówek jest 12 (po 6 na jedną stronę ogona), ale niektóre gatunki mają ich nawet ponad 20.

Na poniższym zdjęciu znajdują się 3 pióra czajki:

Pióra czajki (Vanellus vanellus).
Tu od lewej: lotka IIrz., lotka Irz., sterówka.

Jak widać, lotki w porównaniu do sterówki są wyraźnie bardziej łukowate. Zdjęcie wykonane od góry nie jest w stanie oddać trzeciego wymiaru, więc spójrzmy na te pióra pod innym kątem:

Tu od lewej: lotka Irz., lotka IIrz., sterówka.

"Przestrzenność" piór łatwo tu oszacować choćby po ilości cienia pod chorągiewką. Można dzięki temu zauważyć, że najbardziej od płaszczyzny odstaje pióro z lewej, czyli lotka Irz.
Choć wewnętrzna chorągiewka sterówki (pióro z prawej strony) jest przy brzegu podwinięta do góry, to jednak większa jej część (wraz ze stosiną) przylega do podłoża i pióro wygląda na płaskie.
Lotka IIrz. (środkowe pióro) przylega do podłoża tylko brzegiem zewnętrznej chorągiewki, ale z drugiej strony nie odstaje aż tak bardzo jak lotka Irz.

Oczywiście, wśród ptaków wszystkie jednostki systematyczne różnią się między sobą i różnice te obejmują również kształt pióra. Przy odrobinie wyobraźni przestrzennej, w większości przypadków rozpoznanie rodzaju pióra lotnego nie powinno jednak nastręczyć większego kłopotu.

Przy takiej ilości piór przypadającej na jednego ptaka, wygodną sprawą jest nadanie poszczególnym lotkom i sterówkom numeracji. W piórologii przyjęło się numerowanie lotek od wewnątrz skrzydła i sterówek od centrum ogona. P-lotki posiadają oznaczenie P, s-lotki oznaczenie S a sterówki oznaczenie T lub O.
Rozważmy przypadek śnieguły; poniższe pióra znalazłem w postaci tzw. oskubu, czyli pozostałości po posiłku ptasiego drapieżnika. Z kępki piór, którą znalazłem w śródpolnym zadrzewieniu zebrałem interesujące pióra (lotki, sterówki, niektóre pokrywy) po czym ułożyłem w sposób jak na poniższych zdjęciach:

Lotki Irz. śnieguły (Plectrophenax nivalis).
Lotki IIrz. śnieguły (Plectrophenax nivalis); lotki S7-S9, czasem zwane
trzeciorzędówkami, znajdują się u nasady skrzydła, tuż przy tułowiu.
Sterówki śnieguły (Plectrophenax nivalis).

Jest to widok z wierzchu. Aby nie było wątpliwości: są to lotki Irz. z prawego skrzydła, lotki IIrz. z lewego skrzydła oraz sterówki z prawej połowy ogona. Jest to więc połowa kompletu piór lotnych.
Od spodu, śnieguła w locie wygląda mniej więcej tak:

Śnieguła (Plectrophenax nivalis).

Posiadając komplet sterówek i używając odrobiny wyobraźni możemy ułożyć sobie ogon takiej śnieguły:

Układamy dwie zewnętrzne sterówki T6 (lewą i prawą)
jako brzegi ogona.
Układamy kolejne sterówki....
... no i jest ogon; to samo możemy zrobić z lotkami:
Zaczynamy od zewnętrznej lotki pierwszorzędowej P9, która znajduje się
na nacierającym brzegu skrzydła.
Jako kolejną kładziemy P8 itd.
Kończą się lotki Irz. to kładziemy drugorzędówki, począwszy od S1.
Granica między p-lotkami i s-lotkami to wnętrze skrzydła.

Finalnie nasze "skrzydło" wygląda tak. To samo można zrobić
z drugim skrzydłem i w połączeniu z ogonem mamy śniegułę jak żywą ;)

Na tej ciekawostce mógłbym zakończyć ten przydługawy wywód, choć to i tak nie zamyka tematu. Mam nadzieję że ułatwi to jednak dalsze czytanie piórowych wpisów na tej stronie.

poniedziałek, 12 września 2016

Historia jednego kurhannika

13 lipca 2015 pogoda była raczej przeciętna. Niezbyt ciepło, momentami wietrznie, a po niebie przemieszczały się z zachodu wyspy chmur niosących ze sobą dość intensywne opady. Mimo wszystko, razem z Piotrkiem postanowiliśmy skorzystać z kilku wolnych godzin i niedługo po południu ruszyliśmy na szybką samochodową objazdówkę okolicznych pól. Jadąc z Bzianki w kierunku Beska zauważyliśmy na łące ze zbalowanym sianem ok. 400m od drogi dość jasnego myszołowa; Piotrek zatrzymał samochód a ja sprawdziłem ptaka lornetką. Na pierwszy rzut oka wyglądał jak 90% „jasnych” myszołowów, które ostatnio widywaliśmy, tzn. jego głowa i pierś świeciły jasnością. Byłem przekonany że to kolejny „zwyklak” bo ostatnio nacięliśmy się na kilka takich właśnie (pierzących okrywy tułowia) osobników. Jedyne co, to był dość rudy, ale jak dla mnie nie odbiegał szczególnie od myszakowej normy. Niestety siedział bez ruchu na balocie, co nie ułatwiało identyfikacji.. Piotrek po lornetkowej inspekcji nie był jednak przekonany, więc mówię OK, idziemy do niego.


Drogę do podejrzanego myszołowa broniło kilka krów i pastuch elektryczny.

Od razu po wyjściu z samochodu pojawiły się problemy: najkrótsza droga do ptaka prowadziła przez pole dość wysokiej już pszenicy, pastwisko z krowami ogrodzone pastuchem i rów melioracyjny. Z zachodu nadciągała paskudnie ciemna chmura. No nic, idziemy. Ptak jak na złość nic sobie z naszej obecności nie robi, a to źle bo na zdjęciach rzeczywiście jest rudy! W końcu gdy czujemy na sobie pierwsze krople deszczu, ptak zlatuje na ziemię, pokazując panele na skrzydłach, jasny ogon, czarne plamy nadgarstkowe i brzuch- no rewelacja! Bierzemy nogi za pas i lecimy do samochodu, żeby przeczekać deszcz. Później udaje nam się fajnie do ptaka podejść. Jest niezbyt płochliwy i dokumentacja wychodzi całkiem znośna. Obdzwaniam na wszelki wypadek znajomych, gdyby okazało się że mają wolne popołudnie, i dziwnym trafem wszyscy mają.
Przyjeżdża Krzysiek Paryś, Rafał Szczerbik, Tymek Mazurkiewicz z małżonką i córką, Tomek Świątek i Konrad Krasoń, i wszyscy załapują się na świetną obserwację rudzielca. 


Kurhanowa ekipa. Od prawej: Rafał, Tomek, Konrad, Krzysiek, Lidzia i Tymek z córą i ja.

Podczas całej obserwacji dociera do mnie kilka dość istotnych szczegółów: ptak przebywa na świeżutko skoszonej łące; ma nowe lotki P1-P5 oraz kilka nowych sterówek (pozostałe, juwenalne wskazują na szatę 2CY). Jest zatem duża szansa że ptak posiedzi dłużej i zostawi mi trochę piórek.
Nigdy bym się za to nie spodziewał, że kurhannik będzie wizytował Besko… do końca września! Przez ten czas znalazłem kilka lotek, sterówkę i duże ilości okryw. Wiele piór pozostało nieodnalezionych w terenie. Będąc na „jego” łące, mogłem również zaobserwować przebieg procesu pierzenia.

Poniższe fotografie przedstawiają tego samego ptaka z roku 2015 z Beska. Każde zdjęcie zostało wykonane podczas innego spotkania z tym osobnikiem.

Kurhannik w dniu znalezienia ma już wymienione lotki P1-P4. Lotka P5 odrasta.
Pojedyncze lotki II rz. są wypierzone, cn. dwie wymienione (odrosły).
Przez 5 dni niewiele się zmieniło; nowa lotka P5 trochę urosła,
a z lewego skrzydła wypadła P6.
Lotka I rz. P5 wyrosła już całkowicie, lotki P6 i P7 są w trakcie wymiany.
Ptak intensywnie pierzy drugorzędówki- brzeg skrzydła jest dosłownie "dziurawy".
Kurhannik odnalazł się zupełnie niespodziewanie
w tym samym miejscu w połowie września.

Ptak przez 1,5 miesiąca nieco się zmienił; lotki II rz. zostały w całości wymienione,
wszystkie sterówki ładnie wyrosły i wyglądają jak u ptaka dorosłego.
W połowie września, w lewym skrzydle brakowało lotek P9 i P10 (P7 i P8 odrastały).
Końcem września lotki P9 i P10 zaczęły odrastać.

Główny wniosek jaki wyciągnąłem z tych obserwacji jest taki, że ptak który początkiem lata wyglądał na młodego, końcem września wygląda zupełnie jak osobnik dorosły. Nadal jednak jest to młodociany ptak w drugim kalendarzowym roku życia (imm 2CY).

Kurhannik (Buteo rufinus). Ptak w wieku imm 2CY.
Besko, wrzesień 2015.