poniedziałek, 30 października 2017

Wrześniowe wróblaki

Pojawiające się jesienią w internecie obserwacje rzadkich syberyjskich gatunków wróblaków zmotywowały mnie do częstszego odwiedzania pobliskich zakrzaczeń. W tym roku na swój cel obrałem pobliskie zarastające nieużytki, z dużą ilością dzikiej róży i tarniny, ale także zaroślami wierzbowymi i całymi łanami pokrzyw. Wymarzone miejsce do spotkania ze świerszczakiem melodyjnym lub świstunką grubodziobą, świstunką oliwkową, słowikiem rubinowym, modraczkiem itp. itd. ;-)

Zdradzę spoilera. Nie było żadnego z tych gatunków, a nawet żadnego 'pospolitego' komisa. Dałem sobie za to szansę na obejrzenie wielu rodzimych wróblaków w porze roku, w której spotykane są one bardzo rzadko, i głównie w sieciach.

Eksplorację krzaków rozpocząłem dnia 6 września. Wspomagałem się głosami kontaktowymi wybranych gatunków, puszczanymi z telefonu. Tym sposobem wyciągnąłem z zarośli kilka pierwiosnków i dwa piecuszki, które zainteresowały się głosem świstunki górskiej. Na głos zaganiacza szczebiotliwego zareagował natomiast nasz zwykły zaganiacz. Spontanicznie odzywający się słowik szary nieco podniósł mi ciśnienie, ale na szczęście dość szybko przypomniałem sobie kto się tak odzywa. Oprócz powyższych gatunków, udało mi się jeszcze wypatrzyć pojedynczą świstunkę leśną, trzy kulczyki, pleszkę, ok. 10 muchołówek żałobnych i 3 muchołówki szare. Dopełnieniem były wszechobecne kapturki, rudziki, sikory oraz stado raniuszków. Fajnie jak na pierwszy raz w sezonie!

Kulczyk (Serinus serinus).

Pierwiosnek (Phylloscopus collybita).

Rudzik (Erithacus rubecula).

Cierniówka (Sylvia communis).

Piegża (Sylvia curruca).

Muchołówka żałobna (Ficedula hypoleuca).

Słowik szary (Luscinia luscinia). Po kilku minutach namawiania w końcu wyszedł z krzaków.
Dość wyraźnie widać "łaciaty" wzorek na piersi oraz jaśniejsze i ciemniejsze elementy rysunku
w okolicach wąsa i podgardla.

Modraszka (Cyanistes caeruleus).

Sikora uboga (Poecile palustris). Łatwo zauważyć granatowy odcień czapeczki i biel w kąciku dzioba.

Zaganiacz (Hippolais icterina). Projekcja lotek nie jest możliwa do ustalenia z tego zdjęcia,
ale niestety była długa. Tak, zaskoczyłem się że wyskoczył na głos innego gatunku... :)

Zaganiacz (Hippolais icterina). No ładny... ale nie jego szukałem :)

Piecuszek (Phylloscopus trochilus).

Raniuszek (Aegithalos caudatus).

Świstunka leśna (Phylloscopus sibilatrix). Co prawda nie odzywała się, ale jej żółte gardełko trudno
z czymkolwiek pomylić.
Kolejna okazja na krzaki nadarzyła się 11 września. Wiało trochę, co przełożyło się na gorsze wyniki. Z nowości trafiłem sosnówkę oraz gajówkę, której za poprzednim razem nie udało mi się wyłapać wśród krzątających się wszędzie kapturek. Leciały również świergotki: w sumie 10 drzewnych i 1 łąkowy. Przeleciała także pliszka górska. Mimo wszystko ptaków było dość dużo, atrakcji dostarczyło mi przeglądanie trznadli które licznie okupowały tego dnia krzaki.

Kapturka (Sylvia atricapilla).

Pierwiosnek (Phylloscopus collybita).

Trznadel (Emberiza citrinella).

Trznadel (Emberiza citrinella).

Pierwiosnek (Phylloscopus collybita).

Gajówka (Sylvia borin).

Dzwoniec (Chloris chloris).
Tak mi się spodobało, że za dwa dni (13 września) byłem tam z powrotem. I miałem nosa, bo ptaków tym razem było znacznie więcej. Leciały w górze, zatrzymywały się w chwastach, na pojedynczych drzewkach, na ziemi. Było co przeglądać; zaczynając od najliczniejszych a kończąc na tych mniej licznych: kapturka- kilkadziesiąt, pierwiosnek- kilkadziesiąt, cierniówka- ok. 20, bogatka- ok. 20, modraszka- ok. 15, piegża- ok. 15, rudzik- ok. 15, świergotek drzewny- ok. 15, gąsiorek- ok. 10, piecuszek- ok. 10, gajówka- ok. 10, muchołówka żałobna- ok. 5, świstunka leśna- 3, słowik szary- cn. 2, świerszczak- 2, wilga- 2, pleszka- 2, muchołówka szara- 2, mysikrólik- 1, czarnogłówka- 1, sosnówka- 1, zaganiacz- 1, pokrzywnica- 1, pliszka górska- 1, świergotek łąkowy- 1.

Zaganiacz (Hippolais icterina). Tutaj już dobrze widać zarówno projekcję lotek, jak i
ubarwienie skrzydła (jasne zakończenia dużych pokryw, tworzące rozjaśnienie
w postaci paska na skrzydle).

Pleszka (Phoenicurus phoenicurus). W porze lęgowej jest tu rzadka, za to trafia się
corocznie w czasie migracji.

Świerszczak (Locustella naevia). Doniesienia z zachodu Europy o świerszczaku nakrapianym
zachęciły mnie do baczniejszego przyglądania się myszkującym w trawach wróblakom.

Świerszczak (Locustella naevia). Nie jest łatwym sfotografowanie takiego dziada...

Piecuszek (Phylloscopus trochilus), dość ciemny i kontrastowy osobnik.

Świstunka leśna (Phylloscopus sibilatrix).

Bogatka (Parus major).

Czarnogłówka (Poecile montanus). Główka zupełnie matowa, a w kąciku dzioba nie widać nic białego.

Piegża (Sylvia curruca).

Piecuszek (Phylloscopus trochilus). Typowy osobnik.

Wilga (Oriolus oriolus).

Słowik szary (Luscinia luscinia). Dwa razy zainteresował się mną, jednak jego ciekawość trwała za
każdym razem nie dłużej jak 3 sekundy. Jedną z okazji wykorzystałem na zrobienie zdjęcia.

Gajówka (Sylvia borin). W przeciwieństwie do kapturek nie była zbyt płochliwa.
19 września nadarzyła się kolejna okazja do odwiedzenia zarośli. W krzakach tego dnia nie za wiele się działo, za to w górze leciały dość pokaźne ilości pliszek siwych, sosnówek, pokrzywnic, świergotków drzewnych i zięb. No ale wracając do "spraw przyziemnych", liczebności żerujących w zasięgu wzroku ptaków przedstawiały się następująco: piegża- 6, cierniówka- 2, zniczek- 1, łozówka- 1, czarnogłówka- 3, uboga- 1, gąsiorek- 1, muchołówka szara- 1, muchołówka żałobna- 1, kulczyk- 1, paszkot- 1.

Gąsiorek (Lanius collurio).

Pierwiosnek (Phylloscopus collybita). Czy zwykły - nie jestem przekonany. Niestety nie raczył się odezwać.

Łozówka (Acrocephalus palustris). Oznaczanie Acrocephalusów po wyglądzie nie jest zbyt bezpieczne.
Ptak odzywał się krótkim głosem 'tek' którego nie wydaje trzcinniczek. Na zdjęciu wykonanym w naturalnym,
łagodnym oświetleniu można się pokusić o ocenę barw; ptaszek jest dość zimno, szarawo ubarwiony z wierzchu.
Do tego ma stosunkowo krótki i gruby dziób. Obie te cechy odpowiadają łozówce.

Łozówka (Acrocephalus palustris). Ptak zmienił miejsce i od razu wygląda inaczej. Gdybym go znalazł
w takiej pozycji wysoko w krzaku, na mojej skórze zapewne pojawiłaby się gęsia skórka, a serce
zaczęłoby bić szybciej. Tak lubią się zachowywać zaganiacze, ale raczej nie łozówki. A jeśli trafiłbym
zaganiacza ubarwionego jak łozówka, musiałoby to być coś "mega".

Łozówka (Acrocephalus palustris). Kolejne miejsce i kolejna zmiana wyglądu. Za każdym
razem jednak, gdyby się dobrze przyjrzeć, można się dopatrzeć stonowanego chłodnego ubarwienia
odpowiadającego właśnie łozówce, a nie pasującego szczególnie dobrze do trzcinniczka. Oczywiście, dla
stuprocentowej pewności zalecane jest przestudiowanie głosu kontaktowego tych dwóch gatunków.

Czarnogłówka (Poecile montanus). O ile śliniak nie jest zbyt dobrą cechą, to 'byczy' kształt głowy i
rozległy biały policzek już jak najbardziej. Do tego można dorzucić rozjaśnienie na skrzydle,
matową główkę oraz brak wyraźnego śladu bieli w kąciku dzioba.

Zniczek (Regulus ignicapilla).

Piecuszek (Phylloscopus trochilus). Chwila chwila... a co to za dziwne rozjaśnienie na pokrywach?

Piecuszek (Phylloscopus trochilus). Czyżby pasek skrzydłowy?

Piecuszek (Phylloscopus trochilus). Osobniki z takim paskiem trafiają się raczej niezbyt często.
Niemniej, nie ma innego gatunku który by wyglądał podobnie.
Już następnego dnia uskuteczniłem kolejne wyjście. Tym razem nieco zmodyfikowałem trasę i skontrolowałem również drugą, do tej pory nie odwiedzaną część nieużytków. Niewiele to dało, bo ptaki były w tym dniu raczej mało aktywne, ale trafiłem chyba akurat na jakąś mini 'falę' migracyjną łozówek, których tego dnia stwierdziłem 5. Oprócz nich była rokitniczka, dwie gajówki, muchołówka żałobna i kilka innych gatunków.

Piegża (Sylvia curruca).

Rokitniczka (Acrocephalus schoenobaenus).

Gajówka (Sylvia borin).

Łozówka (Acrocephalus palustris).
22 września ostatni raz przed wyjazdem na studia nadarzyła się okazja na wyjście w krzaki. Znowu były łozówki - tym razem trzy. Oprócz tego: piegża- 6, krzyżodziób świerkowy- 1, paszkot- 1, pliszka górska- 1, kulczyk- 1. Najliczniejsze były sikorki (bogatki, modraszki, sosnówki), chwilowo ubyło kapturek. W górze leciały zięby, pokrzywnice, pliszki siwe i pojedyncze świergotki drzewne. Za "gwiazdę dnia" robił nakrapiany tu i ówdzie świerszczak...

Świerszczak (Locustella naevia). Była gęsia skórka i przyspieszone tętno.

Po kilku minutach gorączkowych prób udokumentowania ptaka emocje opadły. Zauważyłem że mój
świerszczak jest dość masywnie zbudowany a ważne elementy ubarwienia (obrzeżenie trzeciorzędówek)
nie odpowiada temu, co chciałem w tym ptaku zobaczyć... No nic, może za rok :-)
Końcówkę września zdecydowałem spędzić w polach, gdzie również dużo się działo. Mam nadzieję że w przyszłości będę miał okazję zrobić w październiku to, co w tym roku udało się we wrześniu. 

Październik słynie z tego, że statystycznie łatwiej trafić niespodziankę w postaci egzotycznego wróblaka. Ale najpierw oczywiście trzeba dać sobie szansę na jego znalezienie :-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz