wtorek, 31 stycznia 2017

Jak dorwać srokosza stepowego.

W ostatnich latach modne zrobiło się przeglądanie srokoszy. Wszystko za sprawą wykrycia w Polsce kilku osobników wschodniego podgatunku, Lanius excubitor homeyeri, który doczekał się nawet polskiej nazwy: srokosz stepowy. Jest on ogólnie rzecz biorąc zauważalnie jaśniejszy od podgatunku nominatywnego Lanius excubitor excubitor. No i wszystko by było fajnie, gdyby nie fakt że w terenie co drugi srokosz wydaje się być bardzo jasny, choć przecież nie wszystkie są podgatunku homeyeri. Gdzie w takim razie jest granica pomiędzy jasnymi osobnikami podgatunku nominatywnego a ptakami podgatunku homeyeri?

Sprawa wcale nie jest prosta. Uogólniając, można powiedzieć że przesuwając się po zasięgu srokosza z zachodu na wschód, srokosze są coraz jaśniejsze. I tak w zachodniej, północnej i środkowej Europie dominuje podgatunek nominatywny (L. e. excubitor), bardziej na wschód (wschodnia Europa) mamy srokosza stepowego Lanius excubitor homeyeri, natomiast w południowo-zachodniej części Syberii występuje L. e. leucopterus.
„Jasność” srokoszy ocenia się przede wszystkim na podstawie ogólnego ubarwienia płaszcza i spodu ciała, zasięgu bieli na lotkach oraz zasięgu bieli na sterówkach.
I tak, forma ‘melanopterus’ podgatunku nominatywnego jest spośród rozważanych najciemniejsza; płaszcz (wierzch ciała) jest ciemnoszary, spód ciała przybrudzony (delikatnie łuskowany / prążkowany), na skrzydłach bieli jest bardzo mało i obejmuje ona przede wszystkim okolice nasady lotek Irz., natomiast na ogonie występuje rozległy czarny obszar sięgający do jego brzegów (zewnętrznych sterówek). Forma ‘melanopterus’ przypomina tym samym ciemne syberyjskie srokosze z grupy borealis.
Standardowe osobniki podgatunku nominatywnego Lanius excubitor excubitor są nieco jaśniejsze z wierzchu, na spodzie ciała raczej brak śladów prążkowania. Na lotkach występuje dość rozległy biały panel, obejmujący również lotki IIrz. Ogon po bokach może być biały.
U srokosza stepowego Lanius excubitor homeyeri płaszcz jest jasnopopielaty, spód ciała biały. Na lotkach jest duży biały panel, dający na złożonym skrzydle efekt podwójnego lusterka. Boki i nasada ogona są białe.
Srokosze podgatunku leucopterus są podobne do homeyeri, jednak bieli jest jeszcze więcej (biel wyraźnie dominuje nad ilością czerni, zwłaszcza na wewnętrznych drugorzędówkach). Rysunkiem na drugorzędówkach przypominają nieco południowe dzierzby z grupy lahtora.

To tyle słowem wstępu, bo oczywiście w powyższym opisie nie zostały zawarte praktycznie żadne konkretne cechy umożliwiające rozpoznanie któregoś z tych podgatunków. Mnogość form pośrednich oraz zamieszanie w systematyce dodatkowo utrudniają sprawę; przeglądając materiały dostępne w internecie można się np. spotkać z formą ‘stepensis’ reprezentowaną przez osobniki o cechach pośrednich między excubitor i homeyeri.
Na dodatek trudno również znaleźć literaturę która w sposób zadowalający odpowie na pytanie w jaki sposób rozpoznawać podgatunki srokosza, a jeśli już na coś natrafimy to niestety nie będzie to polska literatura.
Przeglądając w internecie fotografie ze sprawdzonych źródeł oraz czytając wartościowe ornitologiczne blogi (np. birdingfrontiers.com) można dojść do kilku konkluzji, które, choć zapewne nie zawsze pozwolą nam oznaczyć srokosza do konkretnego podgatunku (ostateczna weryfikacja stwierdzeń rzadkości i tak jest zadaniem Komisji Faunistycznej), to na pewno pozwolą wytypować te najbardziej interesujące osobniki.
Poniżej krótka instrukcja, na co w szczególności należy zwrócić uwagę w przypadku poszukiwania srokosza stepowego Lanius excubitor homeyeri. Przedstawię cechy na przykładzie 5 osobników srokosza stepowego, które do tej pory udało mi się zaobserwować (stwierdzenia posiadają akceptację KF).

Ubarwienie sterówek.
To pierwsza najważniejsza cecha na którą musimy zwrócić uwagę. Ocena ubarwienia ogona jest zazwyczaj trudna, gdyż ptak trzyma ogon złożony w ten sposób, że nie widzimy  zewnętrznych sterówek, które najbardziej nas interesują. Moment rozłożenia ogona najłatwiej uchwycić gdy ptak ląduje na drzewie lub zawisa w powietrzu wypatrując ofiary.
Tego problemu nie ma np. w przypadku znalezienia piór srokosza. W terenie dwa razy natrafiłem na oskub tego gatunku i co ciekawe w obydwu przypadkach miałem do czynienia… ze srokoszem stepowym!

Ptak A: Wrocanka, 12 lutego 2014.
Ptak B: Głowienka, 18 listopada 2011.

Sterówki dwóch osobników srokosza stepowego (Lanius excubitor homeyeri)
ułożone w rozpostarty ogon.

No i rzeczywiście, boki i nasada ogona są białe. Należy jednak sprecyzować, że u klasycznego srokosza stepowego:
- cała sterówka T6 jest biała; ślad czerni może wystąpić na stosinie
- cała lub prawie cała sterówka T5 jest biała; czarny kolor może się pojawić w dwóch miejscach; na/przy stosinie oraz przy brzegu chorągiewki wewnętrznej, jednak te czarne obszary nie powinny się ze sobą stykać!
Po rozłożeniu ogona na czynniki pierwsze widzimy, że sterówki T5 u obu tych osobników wcale nie są całe białe, jak mogłoby się wydawać patrząc tylko na rozpostarty ogon:

Sterówki dwóch osobników srokosza stepowego (Lanius excubitor homeyeri).

Odsłonięte zostały w ten sposób całkiem pokaźne czarne ‘placki’ na wewnętrznych chorągiewkach sterówek T5. Są one jednak na tyle wąskie, że nie sięgają do stosiny, przez co u ptaka w terenie najprawdopodobniej w ogóle tej czerni nie zauważymy (czarny ‘placek’ będzie przysłonięty przez sterówkę T4). Białe boki ogona tworzą zatem całe białe sterówki T6 oraz (pozornie) całe białe sterówki T5.

Kuper.
Wędrując w górę od ogona mamy kuper. U srokosza stepowego powinien on być również biały; w połączeniu z bielą nasady sterówek, przy nasadzie ogona występuje rozległy biały obszar który izoluje czarny rysunek ogona od popielatego ubarwienia płaszcza.

Płaszcz.
Trudno oceniać odcienie szarości. U srokosza stepowego szary płaszcz jest średnio jaśniejszy od płaszcza podgatunku nominatywnego.

Barki.
Wyraźnie białe barkówki (z wierzchu ciała, u nasady skrzydeł), kontrastujące z czarnymi pokrywami skrzydłowymi oraz popielatymi plecami.

Głowa; brew i czoło.
Nad czarną maską powinna być zaznaczona wyraźna biała brewka, z przodu- białe czoło.

Spód ciała.
Jednolicie biały.

Skrzydła; ubarwienie lotek.
Drugą po sterówkach częścią upierzenia, która powinna być dokładnie sprawdzona, jest rysunek na lotkach. Tutaj zazwyczaj nie ma już takich kłopotów jak w przypadku rozpostartego ogona bo ptak gdy leci to zawsze rozkłada skrzydła. W przypadku bardzo jasnych osobników, zasięg bieli można próbować ocenić na złożonym skrzydle u ptaka siedzącego.
Tak wyglądają skrzydła u ptaków A i B:

Lotki srokoszy stepowych ułożone w kształt rozłożonego skrzydła.

To, że jest dużo bieli widać od razu. Warto jednak zwrócić uwagę na drobny haczyk: na powyższym zdjęciu brak czarnych pokryw skrzydłowych, które w rzeczywistości zakrywają dużą część białego panelu u nasady lotek!
W terenie rozległy biały panel skrzydłowy ma u nas większość srokoszy. Jego rozmiar nie interesuje nas jednak tak bardzo, jak wygląd wewnętrznych lotek IIrz. U zwykłego srokosza L. e. excubitor, wraz ze zbliżaniem się do tułowia, maleje ilość bieli na kolejnych lotkach IIrz.; lotki S6-S9 są często całe czarne z drobnym białym punktem na wierzchołku. U srokosza stepowego sytuacja jest nieco inna; biała nasada lotek IIrz. co prawda również się zmniejsza, ale na wierzchołkach pojawia się coraz więcej bieli. Np. u ptaka B jest jej tak dużo, że chorągiewki zewnętrzne lotek S5 i S6 są nawet biało obrzeżone, natomiast w lotce S7 biała zatoka wcina się daleko w głąb wewnętrznej chorągiewki. Takie białe obrzeżenia oraz „zatoki” u ptaka lecącego mogą dawać efekt podłużnego paskowania wewnętrznej części skrzydła. U ptaka siedzącego objawiają się połączeniem białego lusterka na lotkach z białymi wierzchołkami wewnętrznych lotek IIrz.

Teraz trochę praktyki.

Ptak A został znaleziony tylko w formie oskubu, więc nic więcej tu nie wymyślimy.

Ptak B tak jak A, został powyżej zaprezentowany w postaci pozostałości po uczcie drapola. Na szczęście, razem z bratem zaobserwowaliśmy i sfotografowaliśmy go kilka dni przed śmiercią, nie mając świadomości że trafiło nam się coś ciekawego:

Srokosz stepowy (Lanius excubitor homeyeri), ptak B. Fot. P. Guzik.

Na niewyraźnym zdjęciu widać wyraźnie białe barkówki (1) oraz białe czoło i brew (2).

Srokosz stepowy (Lanius excubitor homeyeri), ptak B.

Jednolicie biały spód ciała, bardzo jasno popielaty płaszcz. Na złożonym skrzydle widać biały „łącznik” (3) pomiędzy wyraźnymi białymi wierzchołkami s-lotek a białym lusterkiem (tutaj lusterko zostało akurat niefortunnie przysłonięte przez napuszone boki ciała). „Łącznik” stanowią białe obrzeżenia wewnętrznych s-lotek.

Srokosz stepowy (Lanius excubitor homeyeri), ptak B.

Sterówki osobnika B również wyglądają bardzo dobrze. Prawa strona ogona (z naszej perspektywy po lewej stronie zdjęcia) prześwituje, dzięki czemu widać przebieg stosiny na T5; czarny wzór na ogonie z pewnością do niej nie dosięga.

Czas przedstawić kolejne osobniki.

Ptak C: Zarszyn, 27 czerwca 2015

Srokosz stepowy (Lanius excubitor homeyeri), ptak C.

Oprócz klasycznego wzoru na sterówkach (T5 i T6 całe białe) można zauważyć rozległą białą nasadę ogona wraz z kuprem (4), są też białe barkówki oraz białe czoło. Pstrokaty, czarno biały wzór na skrzydłach jest wynikiem tego że ptak intensywnie się pierzy. Trudno ocenić rzeczywisty zasięg bieli na lotkach, gdyż wielu z nich brakuje (P1-P4, wewnętrzne s-lotki). Brakuje również kilku dużych pokryw, po których wypierzeniu zostały odsłonięte nasady lotek (została odsłonięta biel której normalnie nie widać). Niemniej, odsłonięta wewnętrzna chorągiewka jednej z s-lotek (5) wygląda na dość jasną.

Srokosz stepowy (Lanius excubitor homeyeri), ptak C.

Lecimy dalej.

Ptak D: Besko, 29 grudnia 2015

Srokosz stepowy (Lanius excubitor homeyeri), ptak D.

Dość ciemny płaszcz, wyraźnie jaśniejszy od niego kuper oraz białe barkówki. Jasna brew i czoło. Rozległy biały panel na lotkach. Wierzchołki wewnętrznych s-lotek z dużą ilością bieli, i choć skrzydło nie jest w pełni rozpostarte to da się na nim zauważyć interesująco wyglądające białe wcięcia na wewnętrznych s-lotkach.

Srokosz stepowy (Lanius excubitor homeyeri), ptak D.

Lądujący na ziemi srokosz pięknie rozłożył ogon, ukazując tym samym białe T5 oraz T6 i białą nasadę ogona. Rewelacyjnie wyglądają również wewnętrzne lotki IIrz.; białe wewnętrzne chorągiewki tych piór tworzą na skrzydłach podłużne białe pasy. Takiego zestawu cech z pewnością nie spotkamy u srokosza podgatunku nominatywnego.

Ptak E: Wrocanka, 10 kwietnia 2016

Srokosz stepowy (Lanius excubitor homeyeri), ptak E.

Kolejny srokosz o bardzo jasnym płaszczu; spód ciała, kuper i barkówki białe, ale czoło i brewka nie wyglądają na szczególnie białe. Bardzo interesująco wygląda natomiast złożone skrzydło; białe lusterko jest połączone z białymi wierzchołkami lotek IIrz. ich białym obrzeżeniem. Nie widząc rozłożonego skrzydła ani ogona już widać, że ptak jest ciekawy.

Srokosz stepowy (Lanius excubitor homeyeri), ptak E.

No i do skrzydła rzeczywiście nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Duży biały panel, białe paski, białe wierzchołki s-lotek. Nieco nietypowo wygląda natomiast sterówka T5; bez wątpienia, przy stosinie występuje niewielka czarna plamka, ale przy tej rozdzielczości zdjęcia trudno powiedzieć czy jest ona odizolowana od pozostałej części czarnego wzoru na ogonie. U podgatunku excubitor na tej sterówce występuje rozległy czarny obszar. Komisja Faunistyczna oznaczyła tego ptaka jako Lanius excubitor homeyeri.

Co w takim razie można powiedzieć o poniższych osobnikach?

Srokosz (Lanius excubitor), Wrocanka, 10 września 2015.

Srokosz (Lanius excubitor), Wrocanka, 10 września 2015.

Srokosz (Lanius excubitor), Wrocanka, 10 września 2015.

Dość ciemny płaszcz, spód biały. Barki jasne, ale niezbyt kontrastowe. Brak białej brewki i czoła. Bardzo mało bieli na wewnętrznych s-lotkach. Kuper raczej szary, a nasadowe części sterówek białe. Sterówka T6 jest cała biała, ale na T5 jest już pokaźny czarny placek, który ewidentnie sięga stosiny. Powyższy osobnik z Wrocanki jest dość pospolitym przykładem srokosza L. e. excubitor.

Srokosz (Lanius excubitor), Besko, 9 września 2015.

Wierzchu ciała tego ptaka nie widać, ale głowa jest dość jasna. Spód biały. Białe panele na skrzydłach oraz boki ogona i nasada sterówek. Jednak, bez wątpienia i ten osobnik nie jest srokoszem stepowym; na sterówce T5 czarna plama jest rozległa i sięga stosiny. Wyglądu wewnętrznych lotek IIrz. nie jesteśmy w stanie ocenić, gdyż ptak prawdopodobnie właśnie je pierzy.

Srokosz (Lanius excubitor), Wrocanka, 19 grudnia 2015.

Srokosz (Lanius excubitor), Wrocanka, 19 grudnia 2015.

Siedzący ptak wygląda całkiem dobrze; jest jasny, ma podwójne lusterko na skrzydle, białe barki, białą brewkę i czoło. Po rozłożeniu skrzydeł i ogona już nie jest tak fajnie: na T5 duża czarna plama. Na wewnętrznych s-lotkach również nic ciekawego nie widać. Mimo że ptak sprawia na pierwszy rzut oka dobre wrażenie, prawdopodobnie jest najzwyklejszym srokoszem L. e. excubitor.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Poszukiwania zimowych wróblaków

W porównaniu z kilkoma poprzednimi, tegoroczną zimę można nazwać ostrą. Od początku stycznia utrzymują się ujemne temperatury oraz 20cm warstwa śniegu. Przekłada się to niestety na skrajnie małą liczbę ptaków w miejscach, które wiosną i jesienią tętnią życiem. Większe skupiska ptaków można spotkać obecnie w bezpośrednim pobliżu zabudowań.

Kilka ostatnich dni upłynęło na poszukiwaniach północnych gatunków, takich jak górniczek, poświerka czy śnieguła, które raportowane są tej zimy niemal z całej Polski. Do  ciekawych należy zaliczyć znalezisko z okolic Konstancina-Jeziornej w woj. mazowieckim, gdzie w jednym miejscu obserwowane były ostatnio wszystkie te 3 gatunki.

Krótki przegląd tego co dzieje się obecnie w południowo-podkarpackich polach.

Wrocanka
Pustki. Stado trznadli obecne w polach w poprzednie zimy, zaszyło się wśród zabudowań. Przelatujące na południe drapole (3 myszołowy włochate, 3 myszołowy, jastrząb) nie wróżą raczej szybkiego końca mrozów.

Myszołów włochaty (Buteo lagopus).

Widacz
W głębi łąk brak ruchu. Nad Taborem we Wróbliku duże zgrupowanie krzyżówek ( >100), część z nich lata a część przesiaduje na zaśnieżonych łąkach. W zadrzewieniach ciągnących się w pobliżu torów przesiaduje ural.

Puszczyk uralski (Strix uralensis).

Polowanie nad torami kolejowymi.

Besko
Na Wisłoku duże skupisko krzyżówek (ok. 400). W pobliżu większych gospodarstw duże skupiska sierpówek (wśród nich pojedynczy zimujący siniak), wróblaków (trznadle, wróble, mazurki, 20 zięb, pojedyncza makolągwa), całego towarzystwa pilnuje drzemlik. Na obrzeżach pól przesiadują kwiczoły, głębiej praktycznie brak ruchu.

Kuropatwy (Perdix perdix).

Siniak (Columba oenas).

Kwiczoł (Turdus pilaris).

Zarszyn
W polach dwa myszołowy włochate, 3 zwyczajne oraz drzemlik opolowujący stado szczygłów. No i górniczek!!! Pojedynczy osobnik kręcił się w pobliżu drogi, właściwie bliżej Posady Jaćmierskiej niż Zarszyna. Jest to trzecie stwierdzenie górniczka w okolicy, poprzednie miały miejsce w lutym 2010 oraz marcu 2011.

Drzemlik (Falco columbarius) z upolowanym szczygłem (Carduelis carduelis).

Drzemlik i sarny.

Górniczek (Eremophila alpestris).

wtorek, 17 stycznia 2017

Co nowego (starego) w terenie?

W świecie przyrody najciekawsze jest to, że wciąż wszystko się zmienia. Każdego dnia w terenie- mimo niezauważalnych zmian w pogodzie- jest choć odrobinę inaczej niż dnia poprzedniego. Proces ciągłych zmian łatwo zauważyć przyglądając się im w nieco większej skali, np. porównując ze sobą którąś z pór roku, na przestrzeni kilku lat.

Idealnym przykładem do takiego porównania jest ubiegłoroczna jesień. Bez wątpienia była ona szczególna ze względu na niespotykaną do tej pory w Europie ilość stwierdzeń niektórych syberyjskich gatunków. Głównie mam tu na myśli płochacza syberyjskiego (Prunella montanella) - w tym roku w Europie stwierdzonego już grubo ponad 200 razy, podczas gdy ilość wszystkich stwierdzeń w Europie przed rokiem 2016 nie przekraczała 50. W Polsce do tej pory ten gatunek został stwierdzony 12 razy, z czego 11 tylko w tym roku (!!!).

No ale czas wrócić na swoje podwórko i zastanowić się co szczególnego ta jesień u nas przyniosła:

łabędź czarnodzioby (Cygnus columbianus) - grupka 3 dorosłych osobników przebywała w dn. 1 XI - 4 XI na stawach w Zarszynie; to pierwsze stwierdzenie w tej okolicy i jedno z niewielu w południowej części woj. podkarpackiego (obs. W. Guzik, P. Guzik)

Łabędź czarnodzioby (Cygnus columbianus), Zarszyn 1 XI 2016.

bernikla białolica (Branta leucopsis) - pojedynczy ptak w stadzie gęsi białoczelnych kręcił się nad polami w Besku i Zarszynie oraz nad stawami w Zarszynie w dniu 4 XI (obs. P. Guzik, P. Guzik, W. Guzik). To również jedno z pierwszych stwierdzeń w południowej części woj. podkarpackiego oraz pierwsze na regularnie kontrolowanym przeze mnie obszarze. Ciekawe jest, że praktycznie w tym samym czasie w Ropczycach pojawiła się inna bernikla białolica, a nieco dalej w Przecławiu bernikla rdzawoszyja - wszystkie te stwierdzenia są bardzo interesujące, bo bernikle bardzo rzadko nas odwiedzają. W grudniu bernikla rdzawoszyja była również widziana na zbiorniku w Myczkowcach i jest to prawdopodobnie pierwsze jej stwierdzenie w Polskiej części Karpat.

Bernikla białolica (Branta leucopsis), Zarszyn 4 XI 2016.

bielaczek (Mergellus albellus) - pojedynczy ptak w typie samicy przebywał na stawach w Zarszynie w dniu 4 XI (obs. P. Guzik, P. Guzik, W. Guzik). Ten północny gatunek co prawda pojawia się w naszej części Polski dość regularnie, ale dopiero pierwszy raz trafił się na "moim" terenie.

Bielaczek (Mergellus albellus), Zarszyn 4 XI 2016.

drzemlik (Falco columbarius) - ten gatunek jest u nas rzadko, ale regularnie spotykany jesienią, na uwagę zasługuje dość duża liczba jego stwierdzeń w tym roku:
- Widacz, 30 IX - 1 f (obs. W. Guzik, T. Świątek)
- Wrocanka, 7 X - cn. 3 os. (obs. W. Guzik)
- Besko, 28 X - 1 f (obs. W. Guzik)
- Besko, 1 XI - 1 m (obs. P. Guzik, W. Guzik)

Drzemlik (Falco columbarius), Besko 28 X 2016.

śnieguła (Plectrophenax nivalis) - ten północny wróblak nie jest u nas zbyt często spotykany, ale jeśli jest się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie to corocznie można na niego trafić. Tej jesieni, przy małej liczbie wyjść w teren natrafiłem na stadko śnieguł (6 os.) tylko raz, 29 X, wraz z kolegami z Podkarpackiej Grupy Lokalnej OTOP.

Śnieguła (Plectrophenax nivalis), Wróblik Królewski 29 X 2016.

poświerka (Calcarius lapponicus) - kolejny północny wróblak, jednak od śnieguły na Podkarpaciu znacznie rzadszy. Oprócz obserwacji z 22 X o której pisałem, jedną poświerkę obserwował 10 XI Adam Kut w okolicach Strzyżowa.

jarzębatka (Sylvia nisoria) - dużym zaskoczeniem było dla mnie i mojego brata odkrycie tej pokrzewki w zakrzaczeniach wśród nieużytków na obrzeżach Krosna... 3 XI !!! Jarzębatki zawijają się z Polski jeszcze we wrześniu, więc ten młodziak był na prawdę mocno spóźniony. Z drugiej strony takie spotkania powoli przestają mnie dziwić- od dwóch lat pojedyncze jarzębatki podejmują próby przezimowania w centrum Warszawy.

Jarzębatka (Sylvia nisoria), 3 XI 2016.

piątek, 28 października 2016

Poświerka!!!

Podczas ostatniego wyjścia w pola pod Wrocankę (22.10.2016r.) miałem ogromną przyjemność obserwować poświerkę- to moja pierwsza obserwacja tego północnego wróblaka, a zarazem jedna z niewielu w ostatnim czasie na południowym-wschodzie Polski.
Historia działa się na kilkudziesięcio-hektarowym polu. W stadzie ok. 50 lecących na tle pola skowronków wypatrzyłem osobnika niepasującego do innych; miał krótszą szyję (głowę), dłuższy ogon, był przeciętnie nieco mniejszy od skowronków. Na głowie i z wierzchu (skrzydła, plecy) ptaszek był nieco bardziej kontrastowo ubarwiony. Leciał bardziej "aktywnie" od skowronków; uderzenia skrzydeł były szybsze i jakby nieco chaotyczne. Stado oddaliło się i po chwili wzleciało w górę, nie dając szansy na zrobienie zdjęcia, ale już wtedy byłem przekonany że zagadkowym ptakiem była poświerka. Jedyną słuszną decyzją w takiej sytuacji było odtworzenie głosu kontaktowego poświerki, z nadzieją że ptak oddzieli się od stada w poszukiwaniu źródła dźwięku.

Stado skowronków (Alauda arvensis) z poświerką (Calcarius lapponicus).

 Po około minucie nisko nad moją głową zaczął krążyć wróblak, i było dla mnie oczywiste że to musi być poświerka. Nie myliłem się- ptak odzywał się identycznie z głosem nagrania, a zdjęcia dokumentacyjne tylko potwierdziły jego przynależność gatunkową. Na ten gatunek pod Wrocanką czekałem już dobre kilka lat, i w końcu się doczekałem. Wystarczyła odrobina cierpliwości :)

Poświerka (Calcarius lapponicus).

piątek, 21 października 2016

Sokół tundrowy

Tego roku w okolicach Krosna kręciło się wyjątkowo dużo sokołów wędrownych. Pierwszego młodego obserwowałem 30 lipca między Milczą a Beskiem. Próbował szczęścia na potężnym stadzie gołębi i czajek, które gromadnie zleciały się na świeżo zaorane po żniwach pola rzepakowe.
W tym samym miejscu wraz z Piotrkiem obserwowaliśmy młodego sokoła 16 sierpnia- analizując zdjęcia, mógł to być ten sam osobnik co końcem lipca.

Sokół wędrowny (Falco peregrinus).
Młody osobnik (juv.) obserwowany 30 lipca 2016 w Besku.
 
Kolejny 'peregrin' (a może dwa?) pokazał się Piotrkowi 17 września pod Wrocanką, gdzie tak jak końcem lipca w Besku, "jedzonko" zleciało się na orane ścierniska. 22 września jeden ptak nadal tam był- inny niż ten którego sfotografował Piotrek.

Sokół wędrowny (Falco peregrinus). Wrocanka, 22 września 2016r.

 No i w końcu 24 września podczas przerwy w przeczesywaniu krzaków nad Wisłokiem w Besku widziałem takiego sokoła:

Sokół tundrowy (Falco peregrinus calidus). Besko, 24 września 2016r.

 W terenie nie miałem wątpliwości. Wielkość, sylwetka ubarwienie mówią jedno- wędrowny. No może troszkę dziwnie jasny. Stwierdziłem że zdjęcia są lekko przepalone i ich analizę odłożyłem na później.
W domu na spokojnie siadłem do zdjęć. Ptak na wszystkich fotkach (jednak nie przepalonych) był podejrzanie jasny. Przypomniał mi się wtedy rzadko stwierdzany w Polsce podgatunek sokoła wędrownego- sokół tundrowy (Falco peregrinus calidus). Po sprawdzeniu cech w literaturze i przeglądnięciu zdjęć w internecie zauważyłem kilka podobieństw między 'calidusem' a moim sokołem. Szczególnie w oczy rzucały się brunatne okrywy skrzydłowe, no i jasna głowa; dość wąski wąs, białe czoło, coś a'la biała brewka, biała potylica połączona z dużym białym policzkiem. Kreskowanie tułowia w kolorze brązowym, szczególnie grube na bokach i drobne w okolicach piersi.
W celu zrewidowania moich przypuszczeń, obserwację wysłałem do Komisji Faunistycznej, no i jak się ostatnio okazało nie myliłem się.
Na Podkarpaciu ten podgatunek nie był do tej pory obserwowany.

sobota, 8 października 2016

Kiedy było ciepło...

... czyli w lipcu.
Spacerując po łąkach Beskidu Niskiego, fotografowałem motyle.

Zygaena lonicerae - przedstawiciel rodziny kraśników (Zygaenidae).

O ile ptaki są wtedy raczej mało aktywne ze względu na wysokie temperatury, z motylami jest zupełnie odwrotnie. To właśnie w lipcu nasze oczy możemy nasycić niebywałą ilością kolorów motylich skrzydeł. Wiele z nich wygląda tak kosmicznie, że na pierwszy rzut oka trudno ustalić czy mamy do czynienia z motylem, czy z zupełnie inną grupą świata owadów.
Tak jest na przykład z fruczakiem trutniowcem.

No ale od początku: gdy kąsany przez meszki przemierzałem łąki, podczas fotografowania kraśników moją uwagę przykuł pewien obiekt:



Gąsienica. Ale trzeba dodać, że nie byle jaka, bo od razu rozpoznałem w niej fruczaka trutniowca! Jedno z marzeń dzieciństwa właśnie się spełniło. Ten piękny motyl omijał mnie zawsze szerokim łukiem i do tej pory nie było mi dane zaobserwować żadnego stadium rozwojowego tego gatunku.

Gąsienica fruczaka trutniowca (Hemaris tityus) w całej okazałości.
Roślina na której żeruje to świerzbnica polna (Knautia arvensis).

Nie przypuszczałem wtedy, że już podczas kolejnego wyjazdu szykuje się następna niespodzianka:

Samiczka fruczaka trutniowca (Hemaris tityus).

Samiczka fruczaka trutniowca (Hemaris tityus).

Na pierwszy rzut oka- bardziej trzmiel niż motyl. No ale przecież trzmiele nie zawisają w powietrzu celem pobrania pokarmu, nie posiadają długiej ssawki do spijania nektaru, nie latają bezdźwięcznie, nie mają długich prostych czułek... Wszystkie te fakty wskazują na jednego z dwóch naszych przedstawicieli rodzaju Hemaris, które swoim wyglądem imitują trzmiele.
Pewnie nawet nie próbowałbym ustalić płci tego osobnika, gdyby nie fakt, że motyl na moich oczach złożył dwa jajka:

Jajko fruczaka trutniowca (Hemaris tityus).

Motyl po posileniu się na kwiatach koniczyny podlatywał do liści czarcikęsu łąkowego (Succisa pratensis), ale nie składał na nich jajek- złożył je kilka centymetrów dalej na trawce.
Tym sposobem, w jednym miesiącu nadrobiłem prawie wszystkie zaległości w poznawaniu fruczaka trutniowca.
Temat oczywiście się nie wyczerpał.
Kto wie, może kiedyś wrócę do hodowli zawisaków...?

Karłątek klinek (Hesperia comma).




środa, 28 września 2016

Busz

Nadszedł długo oczekiwany przez wielbicieli wróblaków przełom września i października. To właśnie teraz w zaroślach można natrafić na takie syberyjskie rarytasy jak świstunka żółtawa czy północno-wschodnie trznadle. W ostatnich dniach na wybrzeżu jest naprawdę gorąco: trznadelek (3), trznadel czubaty (1), świstunka żółtawa (ok. 50). Grzechem byłoby nie zaglądnąć zatem co słychać w krośnieńskim buszu.
A tam...

... świergotek drzewny (Anthus trivialis)...

... rokitniczka (Acrocephalus schoenobaenus)...

... pierwiosnek (Phylloscopus collybita)...

... piecuszek (Phylloscopus trochilus)...

... rudzik (Erithacus rubecula)...

... strzyżyk (Troglodytes troglodytes)...

... szczygieł (Carduelis carduelis)...

Wróblaki można teraz przeglądać hurtowo. Z masy pierwiosnków, piecuszków, sikor, rudzików, pokrzywnic można wyłapać dość niecodziennych o tej porze roku gości.

24.09 nad Wisłokiem w Besku usłyszałem dziwny, pojedynczy głos- szybko zlokalizowałem ptaka w gęstwinie nawłoci, ale wykonanie jakiejkolwiek fotografii przez ścianę "chabazi" nie było łatwe. Już w lornetce zauważyłem że to któraś jednolicie ubarwiona Locustella; dość duża pokrzewka, płaszcz jednolicie kasztanowobrązowy, ciemne boki i białawe gardło, delikatna ale długa brewka, długi mocno zaokrąglony ogon z długimi pokrywami podogonowymi. Szczęśliwie jednak udało się strzelić kilka mniej lub bardziej ostrych zdjęć, na których widać że bez wątpienia trafiła mi się brzęczka (Locustella luscinioides).

Brzęczka (Locustella luscinioides). Charakterystyczny szeroki kuperek i zadarty ogon
wyróżniają Locustelle od reszty pokrzewek.

Brzęczka (Locustella luscinioides). Tu nieco lepszy widok na skrzydło, boki i podogonie.

Dwa dni później kręciłem się po pobliskich polach i zarośniętych nieużytkach między Miejscem Piastowym a Krosnem. O ile przeglądanie niewielkich krzaków róży było jeszcze względnie przyjemne, to w przerośniętych pokrzywami zaroślach wierzbowych nie było już tak fajnie. A właśnie tam najwięcej się działo! Na niezbyt długim odcinku przerośniętego w ten sposób rowu szalała drobnica. Na początek, na głos świstunki żółtawej wyskoczyło kilka pierwiosnków. Z wierzby odezwała się pokrzywnica, gdzieś w gąszczu śmignął rudzik. Kilka trznadli korzystało z mini-kałuży na dnie rowu wśród pokrzyw. Jadąc lornetką po koronach wierzb przypadkiem wypatrzyłem coś co na początku przypominało pokrzywnicę ale po wnikliwym przyglądnięciu się sprawie okazało się że to kolejna Locustella! Kreskowane plecy, więc tym razem któryś świerszczak. A że jest końcówka września to serce zaczęło mi bić nieco szybciej niż zwykle :) I znowu ta sama sytuacja z gąszczem gałązek... autofokus za żadne skarby nie chce złapać ostrości na ptaku, a łapie na gałązkach. Szczęście w nieszczęściu, kilka fotek wyszło na tyle "dobrze" że wątpliwości zostały rozwiane- to zwykły świerszczak (Locustella naevia). Dobre i to.

Świerszczak (Locustella naevia). Bardzo delikatnie kreskowana pierś to cecha naszego świerszczaka.

Świerszczak (Locustella naevia).

 Jeszcze w trakcie obserwacji świerszczaka moją uwagę przykuł ruch w pokrzywach; znowu jakaś pokrzewka, tym razem mocno ruda z wierzchu i jaśniejsza, biaława od spodu. Dość długa projekcja lotek, więc z pewnością jest to któryś z pospolitych przedstawicieli rodzaju Acrocephalus. Gdyby to był środek lata to raczej nie tracił bym cennego czasu, ale że jest jesień to w celach edukacyjnych postanowiłem przyglądnąć się tej sprawie z bliska. Na całe szczęście przypomniałem sobie że autofokus to nie wszystko i przełączyłem się na manual. Ptaszek w międzyczasie zdążył się wykąpać i gdy się suszył strzeliłem mu kilka zdjęć przez gałęzie. Po ich analizie i po tym co widziałem w lornetce zebrałem taki zestaw cech:
- raczej jednolity brązowo-rudy cały wierzch ciała, żółtawo-przybrudzone boki i pierś na białawym tułowiu
- długa projekcja lotek
- krótka jasna brewka, wyłącznie przed okiem
- nieco wydłużona z przodu głowa oraz długi i cienki dziób
- bardzo ciemne nogi
Wszystkie te cechy pozwalają podejrzewać że miałem do czynienia z trzcinniczkiem (Acrocephalus scirpaceus).

Trzcinniczek (Acrocephalus scirpaceus). Ciemne nogi, jednolity wierzch ciała...

... delikatna brewka, tylko przed okiem...

... ostre światło nie sprzyja obiektywnej ocenie kolorów; tu ptak wyszedł akurat dość rudo,
ale najlepiej kolor można było ocenić zanim pojawiło się słońce

Charakterystyczny dla trzcinniczka "ryjek" i długi dziób.

Tym razem obeszło się więc bez jakichś szczególnych odkryć, ale fajnie w ten sposób przed odlotem pożegnać gatunki które częściej się słyszy niż widzi i których nie będzie u nas do połowy kwietnia.