środa, 10 maja 2017

Jak przebiegła majówka

W ubiegłym roku, hitem weekendu majowego była białorzytka płowa, o której pisałem ostatnio.
W tym roku musiałem obejść się smakiem, natomiast byli i tacy co tegoroczną majówkę będą długo wspominać ;) W nagrodę pocieszenia trafiło mi się kilka niecodziennych sytuacji, w sumie nie mniej fascynujących niż niejeden 'komis'...

Tuż po przyjeździe do Krosna, 28 kwietnia, wracając z liczenia ptaków leśnych w Potoku zaglądnąłem na lotnisko. Po rewolucjach związanych z przebudową pasu startowego, grodzeniem lotniska i wyznaczaniem strefy przemysłowej (które skutecznie zniechęciły mnie na dłuższy czas do zaglądania w te okolice) pozostał jeden całkiem fajny fragment wilgotnych łąk, na którym wciąż lęgną się czajki. W 2009 i 2011 roku, gdy teren wyglądał jeszcze zupełnie inaczej, wśród siewkusów zatrzymujących się na wiosnę przy kałużach wraz z Piotrkiem obserwowaliśmy pojedyncze dubelty. Choć byłem przygotowany na spotkanie z tym gatunkiem na lotnisku to mocno się zaskoczyłem, gdy zaraz po wejściu na łąkę, spod nóg wyskoczył mi piękny bekas z białym ogonem!

Dubelt (Gallinago media).
Dubelt (Gallinago media).
Dubelt (Gallinago media).

Tego dnia na lotnisku przebywały co najmniej dwa dubelty.
Po południu pogoda się trochę skisiła, zaczął siąpić deszcz i postanowiłem pokręcić się nad Lubatówką w celu przeglądnięcia migrujących wróblaków. Główny cel, czyli muchołówki żałobne, bardzo nielicznie przelatujące w okolicach Krosna, były tego dnia obecne w nadzwyczaj dużej liczbie; można było naoglądać się zarówno dorosłych, wybarwionych samców, jak i szarych samiczek oraz niezbyt często widywanego drugorocznego samca. Była również pierwsza gajówka która bezgłośnie przemieszczając się po koronach drzew zepsuła trochę moich nerwów.. :)

Muchołówka żałobna (Ficedula hypoleuca), samiec 2CY.

Kapturka (Sylvia atricapilla).

W mrzawce dojechał dojechał po mnie Daniel Stasiowski i wyskoczyliśmy sprawdzić co słychać pod Wrocanką. Warunki nie sprzyjały aktywności ptaków ani obserwacjom, jednak dość szybko wyśledziliśmy błotniaka łąkowego, u którego Daniel zauważył znaczniki skrzydłowe! Ptak latał dość blisko nas, w związku z czym bez trudu odczytaliśmy kombinację kolorów:

Błotniak łąkowy (Circus pygargus). Ptak został oznakowany 30 lipca 2016 na lęgowisku w woj. mazowieckim.

Błotniak łąkowy (Circus pygargus).

Błotniak łąkowy (Circus pygargus).

Następnego dnia wcześnie rano ruszyliśmy z Danielem na pierwszy większy majówkowy rekonesans okolicy. Na pierwszy ogień poszło lotnisko, gdzie tym razem dubelty były 3. Następnie udaliśmy się do Widacza - tam było dość pusto. W Klimkówce za to były rodzynki: świergotek rdzawogardły i dwa siwerniaki (rzadko u nas widywane). Razem z Piotrkiem, który do nas dołączył, byliśmy jeszcze na stawach w Besku oraz na stawach i w polach w Zarszynie. Godne wymienienia były kolejne muchołówki żałobne, które w majówkę spotykałem jeszcze w kilku innych miejscach; nie przypominam sobie kiedy ostatnio był taki 'nalot' tego pozornie pospolitego gatunku na nasze okolice.

Muchołówka żałobna (Ficedula hypoleuca).

Siwerniak (Anthus spinoletta).

1 maja odbyłem krótki wypad w okolice Winnej Góry. To był kolejny dzień wróblaka, jednak tym razem maluchy średnio chciały współpracować- szansę na zrobienie zdjęcia dały mi tylko świstunki. Mniej łaskawy okazał się spłoszony z pola świergotek rdzawogardły oraz orzeł przedni, który mignął między drzewami. Na niektóre ptaki (jarzębatka, zaganiacz) było najwyraźniej za wcześnie. Dziwna ta wiosna.

Świstunka leśna (Phylloscopus sibilatrix).

Świstunka leśna (Phylloscopus sibilatrix).

2 maja ma coś w sobie, bo w tym roku najciekawsza obserwacja długiego weekendu również miała miejsce tego dnia. Skoro świt, razem z Piotrkiem wyskoczyliśmy do Beska w celu poszukiwania rzadkich polnych ptaków, między innymi morneli. Mornele trafiają się u nas na przelotach regularnie jesienią, jednak nigdy nie widziałem tych ptaków na wiosnę, gdy przybierają kosmicznie kolorową godową szatę. Mimo bardzo niekorzystnie prognozowanej pogody, cała majówka przebiegała pod tym względem dość spokojnie, czego doskonałym przykładem był tamten ciepły, bezwietrzny poranek, z niebem pokrytym cienką warstewką chmur.

Nieodłączny element krajobrazu okolic Beska.

Siewka złota (Pluvialis apricaria).

Na początek trafiła nam się spóźniona para siewek złotych. Następnie, nad jednym z 'łysych' pól pojawiło się duże nielęgowe stado bocianów białych oraz pojedyncza młodociana mewa białogłowa. Na tym polu, w przeciwieństwie do sąsiednich, było widać również pojedyncze czajki. Gdy zbliżaliśmy się do niego celem przelornetkowania i przedeptania, nisko nad głowami śmignęły nam dwa niewielkie siewkusy... z czarnymi brzuchami!!! Wydawało się że znikają na horyzoncie, ale Piotrek skutecznie wyśledził miejsce w którym ptaki przysiadły. I tym sposobem pół godziny zostało wyjęte z naszej wycieczki na fotografowanie, jak zwykle, zupełnie niepłochliwych morneli :)

Mornel (Charadrius morinellus).

Mornel (Charadrius morinellus).

Mornel (Charadrius morinellus).

Mornel (Charadrius morinellus), wyjątkowo samiczki są ładniejsze od samców ;)

Mornel (Charadrius morinellus), samiec.

Dokładką do morneli były obserwujące nas z przewodów elektrycznych 3 samiczki kobczyka. Potem trafiło się również kilka niepłochliwych wróblaków.

Kobczyk (Falco vespertinus), samica.
Pokląskwa (Saxicola rubetra).

Pliszka żółta (Motacilla flava).

Cierniówka (Sylvia communis).

Dwa dni później postanowiłem zrealizować niedokończony pieszy wypad pow Wrocankę z 28 kwietnia. Kilka minut po wyjściu z domu, gdy szedłem brzegiem Lubatówki, spod nóg wyskoczył dziwny ptak, przeleciał za krzewem i usiadł 5m dalej nisko na drzewie. Przez te 3 sekundy, dwa razy rewidowałem w głowie jego oznaczenie; najpierw był słonką (ze względu na zerwanie się z ziemi i gabaryty), następnie dubeltem (ze względu na jasny wzór na skrzydle, który mignął mi między gałązkami) a potem stało się jasne że to lelek!!!

Lelek (Caprimulgus europaeus).
Lelek (Caprimulgus europaeus).

O ile lelka spodziewałem się u siebie bardziej niż wiosennego mornela, to nigdy bym nie pomyślał że będę go obserwował w biały dzień, gdy siedzi na gałęzi parę metrów ode mnie. Smaczku dodaje fakt, że spotkałem go praktycznie koło domu i to zupełnie przypadkowo w czasie migracji, nie szukając go specjalnie na lęgowiskach, gdzie na pewno dużo łatwiej byłoby go zaobserwować.

wtorek, 2 maja 2017

Dokładnie rok temu we Wrocance...

...  czyli 2 maja 2016, miałem przyjemność obserwować gatunek, którego nigdy w tym miejscu bym się nie spodziewał. Ten mały ptaszek niejednemu ptasiarzowi namieszał w planach, po czym zmył się bez śladu w nocy z 2 na 3 maja. Dał się tym samym poobserwować jedynie mnie i mojemu bratu, który tuż przed zmierzchem przybył na miejsce. Tym ptakiem była białorzytka płowa.

"Dnia 2 maja 2016r. prowadziłem krótkie wieczorne obserwacje w kompleksie pól pomiędzy miejscowościami Głowienka, Wrocanka i Szczepańcowa, w pobliżu Krosna. Podczas powrotu do samochodu około godziny 18:20, przeglądając lornetką zabronowane kamieniste pole, w odległości ok. 150m zauważyłem niewielki obiekt przypominający ptaka wróblowego. Po wykonaniu zdjęć z tej odległości wstępne wątpliwości się rozwiały - to był rzeczywiście ptak. Na zdjęciu tej jakości przypominał np. makolągwę lub białorzytkę - czyli właściwie nic konkretnego. Fakt ten był bodźcem do zbliżenia się w celu wykonania dokumentacji, która jednoznacznie wskaże na przynależność gatunkową, zwłaszcza że tego dnia w polach z innymi obserwacjami było bardzo krucho. Gdy szedłem w jego stronę, ptaszek przeleciał kilka metrów ukazując tym samym biały kuper i nasadę ogona. Było więc jasne że to białorzytka. Wyglądała raczej na młodą białorzytkę Oenanthe oenanthe które obserwuje się jesienią, mi jednak skojarzyła się wtedy z samicą. 

 
Białorzytka płowa (Oenanthe isabellina).

Białorzytka płowa (Oenanthe isabellina).

 Gdy byłem około 50m od niej i miałem już dość dobrą dokumentację fotograficzną, przeglądając zdjęcia moją uwagę przykuło kilka szczegółów. Ptak był ogólnie dość jasny, zwłaszcza w okolicach głowy, ubarwienie płaszcza było jednolite. Biały ogon miał przy końcu dość szeroką czarną wstęgę, którą znałem ze zdjęć białorzytki płowej, jednak nie rzucała mi się ona wtedy jakoś szczególnie w oczy.

Na jednym ze zdjęć zauważyłem również czarny kantarek i pojaśnienie w okolicach czoła; wszystkie te cechy kojarzyły mi się właśnie z białorzytką płową, jednak traktowałem je ciągle jako tzw. „myślenie życzeniowe”. Ptak trzymał mnie na odległość około 30m, czyli dokładnie na szerokość jedynego w najbliższej okolicy świeżo zabronowanego pola, na którym się razem znajdowaliśmy; w pewnym momencie podbiegł nieco bliżej, i wzleciał dokładnie w momencie gdy robiłem mu serię zdjęć. Na dwóch z nich udało się całkiem dobrze uwiecznić spód - skrzydła były bardzo jasne, a nieco ciemniejszy od nich tułów, zwłaszcza w okolicach piersi był koloru płowego. Po raz kolejny rzuciła mi się również w oczy szeroka czarna wstęga na końcu ogona. Po tej serii zdjęć włączył mi się sygnał alarmowy, że najwyższy czas zerknąć do przewodnika Collinsa; wiedziałem, że któraś z białorzytek (zwykła lub płowa) ma od spodu białe skrzydła, ba, nawet byłem bliski przekonania która. Kilka sekund na znalezienie ptaka w książce i jest! Wygląda na to że wszystko się zgadza. Mając w pamięci tekst „Awifauny Polski” L. Tomiałojcia i T. Stawarczyka wiedziałem, że jeśli to rzeczywiście ona, będzie to jedno z pierwszych stwierdzeń w Polsce- prawdopodobnie drugie lub trzecie. Na wszelki wypadek wykonuję szybki telefon do brata, który również zajmuje się ptakami, a był akurat z rodziną u gości: „- Piotrek, chyba znalazłem coś ciekawego pod Wrocanką…”

Białorzytka płowa (Oenanthe isabellina).

Białorzytka płowa (Oenanthe isabellina).

Białorzytka płowa (Oenanthe isabellina).

„- No nie żartuj…” „- Pewności jeszcze nie mam, ale zaraz dzwonię do Malczyka i może wszystko się wyjaśni”. Kolejny telefon właśnie do Pawła Malczyka, który twierdzi że „tego gatunku w szacie godowej przecież nie da się pomylić” i prosi o zdjęcie, najlepiej jak najszybciej, mms-em. Drżącymi już rękoma robię zdjęcie ekranu aparatu telefonem i wysyłam je. 

Szybki 'zrzut' ekranu...

 Na odpowiedź nie muszę długo czekać. To białorzytka płowa! Trzecie w Polsce stwierdzenie i pierwsze z dokumentacją fotograficzną! Paweł w żartach marudzi, że nocka będzie zarwana bo trzeba jechać skoro świt do Wrocanki. Dopiero po tym telefonie, z pełną świadomością zacząłem oglądać na zdjęciach oraz przez lornetkę ptaka, który rzeczywiście posiadał wszystkie możliwe cechy charakteryzujące białorzytkę płową. Dostrzegłem charakterystyczny piaskowo-płowy odcień płaszcza, a wstęga na ogonie wcale nie wydawała mi się już za wąska. Jedynym ciemnym elementem na rozłożonym skrzydle z wierzchu był rejon skrzydełka. Ciemny kantarek, czarny wąski pasek przez oko, nad okiem biała brewka i białawe czoło, pojaśnienia również w okolicach policzka. Wspaniała niespodzianka wieńcząca kilkuletnie już obserwacje w tej okolicy. Po niespełna godzinie w polach zjawił się Piotrek, który miał również szczęście obserwować ptaka w ostatnich chwilach przed zachodem słońca. 

Z północy wiał chłodny wiatr i nadciągały ciemne deszczowe chmury, co zwiastowało załamanie pogody i dawało nadzieję że ptak zatrzyma się na noc. Na polu zostawiliśmy go o godzinie 19:30. Następnego dnia, pomimo mocnej ekipy ptasiarskiej i kilku godzin poszukiwań, białorzytki płowej niestety nie udało się już odnaleźć."

Białorzytka płowa (Oenanthe isabellina), Wrocanka, 2 maja 2016.
3. stwierdzenie w Polsce.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

...trochę zimy, trochę lata

Dokładnie tak wygląda tegoroczny kwiecień. Po obiecującym przedwiośniu, gdy ptaki gwałtownie zaczęły się zlatywać, nastąpiła stagnacja. W środkowej Europie utrzymują się niskie temperatury, trzymając tym samym ptaki prawdopodobnie gdzieś na południu. Kolejne gatunki "kapią" do Polski bardzo powoli, gdzieś między kolejnymi burzami deszczu i śniegu. Przełomowa mogła być końcówka ostatniego tygodnia, bo w wielu miejscach Polski pojawiły się różne dziwne stwierdzenia (pelikan różowy w woj. świętokrzyskim, dwa płatkonogi płaskodziobe, trzy stwierdzenia rybitwy popielatej i in.)- jak na złość, tym razem po raz pierwszy od początku marca na weekend zostałem przy książkach w Krakowie. Byle do majówki.

W okolicach Krosna, jak do tej pory kwiecień wygląda tak:

3 kwietnia, pola w Besku, Zarszynie, Długim
To była końcówka względnie dobrych warunków; obserwowałem pierwsze białorzytki, pliszki żółte oraz wyjątkowo wczesnego świergotka drzewnego. W bonusie trafiło się kilka drapoli, w tym orlik krzykliwy i orlik który UWAGA... z całą pewnością nie był krzykliwym. Oznaczenie ptaka pozostawiłem KF, jednak w moim odczuciu są przesłanki wskazujące na to, że miałem do czynienia z mieszańcem. Do orlika nie-krzykliwego jeszcze wrócę :)

Błotniak stawowy (Circus aeruginosus), stary samiec.

Białorzytka (Oenanthe oenanthe), samiec.

Pliszka żółta (Motacilla flava).

Z lewej: orlik (Aquila sp.), z prawej: orlik krzykliwy (Aquila pomarina). Różnica bije po oczach.

14 kwietnia, stawy w Posadzie Zarszyńskiej i Besku (wraz z Danielem Stasiowskim)
Ptaków mało- nietypowo jak na tę porę roku. Trafił się zaledwie 1 samotnik i kilka kaczek. Ciekawostką był młody orzeł przedni który zakrążył w pobliżu stawów jak parkowaliśmy samochód.

Sieweczka rzeczna (Charadrius dubius).

Młodociany orzeł przedni (Aquila chrysaetos).

Świergotek łąkowy (Anthus pratensis).

18 kwietnia, okolice Zarszyna i Klimkówki (obs. K. Adamska, P. Guzik, W. Guzik, T. Smolak)
Wcześnie z rana przed prognozowanymi opadami wyskoczyliśmy ze znajomymi na szybki rekonesans okolic. Między innymi chcieliśmy sprawdzić stawy w Zarszynie i Klimkówkę, gdzie dzień wcześniej miałem 3 bekasiki. Po drodze udało się nam wypatrzeć rybołowa wsuwającego rybę na wierzchołku słupa energetycznego pod Rymanowem. W Zarszynie na stawach- pustka, w polach też nie za ciekawie (tylko 1 błotniak zbożowy). W Klimkówce 4 bekasiki, a jednego udało się zauważyć przed "wydeptaniem" :)

Rybołów (Pandion haliaetus).

Krętogłów (Jynx torquilla).

Orlik krzykliwy (Aquila pomarina).

Bekasik (Lymnocryptes minimus), czyli mistrz kamuflażu.

Dlaczego nie leciały drapole? Dlaczego w polach prawie nie ma pliszek żółtych? Miejmy nadzieję że z początkiem maja wszystko wyeksploduje i nie będzie tak nudno jak w kwietniu :)

poniedziałek, 27 marca 2017

Nocne archiwum (cz. 2)

Nie pamiętam jaka pogoda była 28 lipca 2013, ale chyba nie najlepsza. Z tego dnia posiadam zdjęcia zaledwie trzech motyli które zawitały do przydomowego światła:

Cucullia fraudatrix - to moja jedyna obserwacja tej niezbyt pospolitej kapturnicy w formie imago. Prawdopodobnie jej "rzadkość" wynika z trybu życia; motyle raczej unikają światła, natomiast gąsienice doskonale kamuflują się wśród gęstych gałązek bylicy pospolitej.

Cucullia fraudatrix

Pyralis regalis - mały kolorowy motylek z rodziny Pyralidae, z którą nie miałem jednak zbyt wielu motylarskich epizodów. Prezentuje się całkiem ładnie:

Pyralis regalis

Perizoma lugdunaria - przedstawiciel rodziny Geometridae, czyli po prostu miernikowiec. Podawany jako lokalny i rzadki, do lampy w Krośnie przylatywał corocznie w liczbie kilku osobników. Związany z wyżpinem jagodowym Silene baccifera - nigdy nie widziałem w okolicy tej rośliny, ale wygląda na to, że i ona gdzieś blisko występuje.

Perizoma lugdunaria

niedziela, 19 marca 2017

Orzeł cesarski w Zarszynie

Będąc w piątek 17 marca w Krakowie z niepokojem analizowałem prognozy pogody na weekend, które zapowiadały się lekko mówiąc nie najlepiej. Niemal całą sobotę miał lać deszcz, a całą niedzielę wiać silny wiatr. Nadzieję stwarzało jedynie "okienko" w opadach, w sobotę między 6:00 a 10:00. Po kontakcie z gotowym do działania Danielem Stasiowskim zdecydowałem się podjąć ryzyko i w sobotę 18 marca z samego rana jechaliśmy na rekonesans okolicznych miejscówek.
Momentami mżyło i powiewało, ale ogólnie to pogoda była całkiem znośna. Sprawdziliśmy Klimkówkę (a tam m.in. pierwsze tej wiosny pliszki górskie), potem stawy Zarszyńskie (tam głowienki, cyranki), po czym skierowaliśmy się w pola, i dopiero tu tak na prawdę historia się zaczyna.
Tak więc zatrzymaliśmy się w polach między Zarszynem a Posadą Jaćmierską. Niedaleko drogi kręciło się stado kwiczołów i szpaków a w oddali na balocie siana siedział jakiś myszakopodobny drapol. Wzięliśmy się za przeglądanie stada z nadzieją na droździka, ale oprócz drobnicy (trznadle, zięba, potrzos) nic ciekawego nie udało nam się wypatrzeć. Rzuciłem okiem na wspomnianego drapola i niespodzianka- to nie myszołów! Brunatna pierś i wyraźnie żółty dziób kazały myśleć że to orlik, ale trzeba dodać że bardzo wczesny; do tej pory tylko raz miałem w okolicy marcowego orlika. Było jasne że w takiej sytuacji nie możemy mu odpuścić i trzeba podejść bliżej.

Zagadkowy drapol. Czyżby wczesny orlik?

Gdy szliśmy, ptak zaczął się powoli obracać i nawet gołym okiem było widać że coś tu nie gra- z małej, wgniecionej w balot kulki stał się masywnym drapolem. Wycelowaliśmy obiektywy i już przez wizjer wiedziałem co się święci...

Brunatny płaszcz, czarne lotki, cętkowane skrzydła- przecież to orzeł cesarski!!!

Tak, to bez wątpienia młodociany orzeł cesarski! Tylko dlaczego taki ciemny? Byłem przekonany że nie jest to jego pierwsza szata, ale nie byłem w stanie określić która dokładnie. Podeszliśmy jeszcze kilka kroków, i gdy byliśmy już całkiem blisko, ptak ociężale wzbił się w powietrze.

Duże, ciężkie ptaszysko.

Jasny kuper, rozjaśnienie na wewnętrznych lotkach Irz.

Krótki ogon, szerokie skrzydła, wyraźne palce.

Orzeł cesarski (Aquila heliaca).

Jeśli wcześniej mieliśmy jakiś ułamek procenta wątpliwości co do oznaczenia to w tym momencie zostały one rozwiane. Mimo marnych warunków oświetleniowych, doskonale było widać jasne elementy rysunku (pasy na pokrywach skrzydłowych, kuper), rozjaśnione wewnętrzne lotki pierwszorzędowe oraz charakterystyczną dla tego gatunku sylwetkę. Ptak przeleciał kilkaset metrów i usiadł na czubku drzewa tuż przy drodze. Wtedy zadzwoniłem do Pawła Malczyka, który zajmuje się dystrybucją obserwacji rzadkości poprzez SMS-y. Pomógł on oznaczyć nam przy okazji wiek ptaka jako juv. 2CY, czyli ptaka w pierwszej szacie, w drugim kalendarzowym roku życia- ewidentnie pochmurna pogoda i emocje spłatały mi wcześniej figla.

To nie orlik :)

Orzeł cesarski (Aquila heliaca), juv. 2CY.

Następnie spróbowaliśmy podjechać do ptaka w celu obfotografowania go z samochodu. Niestety jego obecność zainteresowała nie tylko nas i po chwili został spłoszony z drzewa przez kruka. Zleciał, zakrążył nad łąką i przysiadł na wale nad Pielnicą. Tam obserwowaliśmy go już z daleka, mając nadzieję że przy kiepskiej pogodzie pozostanie w okolicy i pozwoli się poobserwować również innym birdwatcherom.

Orzeł cesarski (Aquila heliaca), w tle gospodarstwo w Besku.

Lądowanie na wale rzeki Pielnicy.

Miejsca na wale długo nie zagrzał ze względu na nachalnego myszaka; przeleciał na północny wschód w kierunku Wzdowa, zapadł w pola i tam go właściwie zgubiliśmy.
Rozpadał się deszcz. Stwierdzenie orła cesarskiego na polach w taką pogodę dało nadzieję na obserwacje wielu osobom, które go jeszcze nie widziały. Gatunek ten bardzo rzadko zatrzymuje się u nas na dłużej i stwierdzane są głównie migrujące wysoko osobniki. Ze względu na fatalną pogodę i dużą odległość znalazł się tylko jeden "śmiałek" w osobie Tomka Tańczuka z Opola, który przebywał akurat w szeroko pojętej "okolicy" i podjechał po południu do Zarszyna. I był to strzał w dziesiątkę, bo ptak siedział w tym samym miejscu i dał się pięknie poobserwować. Ekipy obserwatorów, które przybyły w pola w niedzielę rano nie miały już niestety szczęścia; orzeł prawdopodobnie jeszcze w sobotę wieczór zabrał się w dalszą drogę i nie udało się go już odnaleźć.

sobota, 4 marca 2017

Przedwiośnie

Mroźna zima dość gwałtownie ustąpiła i od razu pojawiły się wiosenne gatunki.

Zaczęło się już 10 lutego, gdy w polach na polach pod Beskiem przysiadły dwie gęgawy. Gęsi te zimą raczej rzadko się u nas widuje, więc ptaki te prawdopodobnie po ustąpieniu mrozów przyleciały z południa.

13 lutego pod Wrocanką pojawiły się pierwsze 3 skowronki, i od tamtego czasu widywane są już wszędzie w okolicy w mniejszych i większych stadkach.

Skowronek (Alauda arvensis), Zarszyn, 17 lutego.

Skowronki (Alauda arvensis), Zarszyn, 17 lutego.

Pierwsze stadko siniaków w liczbie 6 osobników pojawiło się pod Wrocanką 15 lutego.

Siniaki (Columba oenas), Wrocanka, 15 lutego.

17 lutego w okolicach Beska i Zarszyna były już czajki i szpaki.

Czajki (Vanellus vanellus), Zarszyn, 17 lutego.

21 lutego w polach we Wrocance pojawiły się siewki złote, a między zabudowaniami w Głowience kręcił się śpiewak.

Siewki złote (Pluvialis apricaria), Wrocanka, 4 marca.

Dziś, czyli 4 marca we Wrocance, do wiosennego zestawu w postaci skowronków, czajek, szpaków, siniaków i siewek złotych dołączyły pierwsze grzywacze i pliszka siwa.

Siewki złote, czajki i szpaki.

Z innych wartych uwagi obserwacji można wymienić rzadko obserwowane w okolicy potrzeszcze; dwa pojedyncze ptaki były widziane w Besku i Zarszynie 17 lutego.

Potrzeszcz (Emberiza calandra), Zarszyn, 17 lutego.

W stadach kwiczołów, które tuż po roztopach licznie wyległy na pola, kręci się wiele paszkotów.

Paszkot (Turdus viscivorus), Długie, 17 lutego.

Oprócz powyższych - standard.

Kawki (Corvus monedula).

Pustułka (Falco tinunculus).

Mazurki (Passer montanus).

Gawron (Corvus frugilegus).

Marzec dopiero się zaczął, więc o zimie jeszcze nie ma co zapominać- zwłaszcza mając na uwadze wiosny z ubiegłych kilku lat.

Jemiołuszki (Bombycilla garrulus), Widacz, 10 lutego.